Czy polscy widzowie zobaczą androgenicznych nastolatków z czarnymi opadającymi grzywkami i piercingiem w każdej możliwej części ciała? Emo po polsku © sxc.hu Jest źle © Hariasen/ Oficjalna strona zespołu Przygotowania do produkcji trwały dwa lata. Przez ten czas twórcy bacznie przyglądali się polskim nastolatkom z najdroższych prywatnych szkół, śledzili blogi i trendy lansowane na forach internetowych. Wyniki obserwacji nie zostawiły ich zdaniem większych złudzeń. Życie współczesnych, dobrze sytuowanej młodzieży właściwie jest nierozerwalnie związane ze światem wirtualnym. To tam dzieci z dobrych domów szukają akceptacji i ujścia swoich uczuć. Jakub Gierszał jest emo © sxc.hu „Sala samobójców” to film opowiadający o dojrzewaniu, ale również o zjawisku hikikomori – ucieczce w świat wirtualny i powolnym zatraceniu kontaktu z rzeczywistością. W roli głównego bohatera zobaczymy Jakuba Gierszała znanego ze świetnie przyjętego „Wszystko co kocham”. Wcieli się on w chłopaka, który po kolejnym upokorzeniu ze strony kolegów przestaje chodzić do szkoły i zatapia się w wirtualnym świecie. Tam poznaje dziewczynę, niedoszłą samobójczynię. Ona wprowadza go do tytułowej „Sali samobójców” - wirtualnego miejsca skupiającego ludzi którym tak jak Dominikowi, odechciało się żyć albo przynajmniej taką przyjmują pozę. Emo w 3D © AFP Pełnometrażowy debiut Komasy to również pewnego rodzaju eksperyment formalny. Z jednej strony widz zobaczy klasyczną fabułę, z drugiej będzie świadkiem zastosowania najnowszej techniki animacji 3D i cyfrowych efektów specjalnych. Rzeczywistość wirtualna zostanie wykreowana przez Studio ORKA/ Crazy Sardine Team. Czy nie za późno? © Blog27/ Oficjalna strona zespołu Pozostaje nam spekulować, jak obraz Komasy zostanie przyjęty przez polskich widzów. Zachodnie media już dwa lata temu obwieściły śmierć emo. Czy w związku z tym temat jest nadal aktualny?