Wczoraj byłam na koncercie promującym to jakże oczekiwane wydarzenie - wydanie pierwszej płyty kapeli Hariasen. Nie wiem, jak oceniają go inni, ale jak widać - niektórzy mają wątpliwości co do "szczerości" bądź "realności" wokalisty... To było moje drugie "spotkanie" z ich twórczością na żywo i... od początku do końca towarzyszyło mi uczucie niewymownego żalu, straty, momentami wręcz upokorzenia, jak i nagości wokalisty... Jego słowa nie są dla każdego, nie znając osobiście jego przeszłości (poprzez jakże artystyczne niedokańczanie zdań, ich urywania) można dopasować owe liryki do niejednokrotnie traumatycznych przeżyć, w tym właśnie tkwi problem tekstów... Dla niektórych lakoniczne, rozedrganym z przepełnionego kpiną sarkastycznego tonu porównywane do MyslowiC, którzy... wybaczcie... do pięt im nie dosrastają i są dla wszystkich... Czyli dla byle kogo. Ekspresja na żywo powala i... najbardziej - mnie - zamknięte oczy tonącego w przez siebie wypowiadanych słowach wokalisty. Pierwsza kapela tego typu, jaką znam. Uwielbiam ich wszystkich.
Źródło
Merlin.pl / klienci sklepu
Nesairah — karta Merlin.pl i pięć recenzji klientów
Odczyt: 2026-10-22
Kopia Wayback: 20070911154650
Oryginalne źródło ↗
https://web.archive.org/web/20070911154650/http://www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/4,506187.html